poniedziałek, 6 października 2014

Urodzinki

Moje dziecko dziś kończy 2 latka. Z tej okazji wczoraj zaprosiliśmy najbliższą rodzinę na mały poczęstunek. Wizja dekoracji chodziła mi od czasu po głowie.Także w sobotę po pracy wieczorem zaczęłam szybkie przygotowania. Mam nadzieję, że się udało spotkanie. Ja jestem bardzo zadowolona.  A oto kilka migawek dotyczących dekoracji stołu. Było bardzo niebiesko...

 Były niebieskie lampiony
 Zrobiłam kulę z niebieskich margarytek
 Upiekłam ciasteczka-witrażyki też niebieskie

 niebieskie cukierki
 Trufle - chorągiewki
 Babeczki czekoladowe z niebieską posypką

 Mieliśmy dwa torty - mój niebieski by pasował kolorystycznie do dekoracji, i drugi przywieziony przez babcię. A owoce mieliśmy w koszu z niebieską kokardą.


A Wam jak podobały się nasze dekoracje.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia.

niedziela, 28 września 2014

Jesień ach to ty...

Czas leci nie ubłagalnie. Po wygrzewaniu się na słoneczku i bieganiu na bosaka, znów przyszło nam ubierać ciepłe kurtki, nakładać kalosze i nosić parasole.Zimna nie lubię. No już tak mam. Ale jesień jako porę roku bardzo lubię. Wszystkie kolory liści - żółcie, czerwienie wyglądają prześlicznie. Dlatego cieszmy się jeszcze tymi ciepłymi dniami i spędzajmy jak najwięcej czasu na powietrzu.
Oto migawki  z ogródka.




A na balkonie posadziłam wrzosy.




W domu też robi się jesiennie. Astry - lubię te jesienne kwiaty, długo stoją w wazonie.







Życzę wszystkim miłego tygodnia i pozdrawiam cieplutko.

piątek, 29 sierpnia 2014

Spóźniony post...

Jak ten czas szybko płynie. Dopiero rozpoczynało się lato, a tu za pasem już jesień, chłodne dni i mokro na dworze. Choć to ostatnie mi nie przeszkadza - uwielbiam deszcz, jak pada i jak moknę - tak dziwnie mam, a moje dziecko uwielbia kałuże. Ale dziś spóźnione zdjęcia jeszcze z lata (do tego posta siadałam setki razy ale wreszcie się udało).
Po pierwsze urlop. Wyjechaliśmy na nasze kochane Mazury (byliśmy w okolicach Mrągowa). Uwielbiam je za ciszę, świergot ptaków o poranku, ogólnie za naturę niczym nie naruszoną. Tam można naprawdę wypocząć. Jakoś nie przepadam za przepełnionymi zagranicznymi ośrodkami. Wolę nasze łąki i lasy. Pewnie nie wszyscy się ze mną zgodzą , ale trudno.




Byliśmy na przepięknej agroturystyce, niedaleko las, jezioro i sami praktycznie na "plaży". Raj na ziemi. Moje dziecko się wypluskało, cały czas w wodzie.
Byliśmy też w rezerwacie dzikich zwierząt. Dla dzieciaków istna frajda. A moje dziecko uwielbia jakiekolwiek stworzenia i niczego się nie boi.




A po drugie to sezon na przetwory, więc stoję mieszam, smażę, gotuję. Wiśnie, ogórki, mirabelki, teraz śliwki , pomidory, jabłka. OJ zapełnia się spiżarnia i zamrażarka. A oto moje suszone wiśnie, które uwielbia mój mąż do kawy i nie tylko.



Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Do usłyszenia. Edyta

wtorek, 8 lipca 2014

Przetwory, przetwory...

Uwielbiam robić przetwory. Pewnie jak większość z Was. A teraz sezon w pełni. Uwielbiam jak słoiczki z przeróżnymi zawartościami stoją równiutko na półeczkach i czekają na spożycie w zimne, ciemne wieczory. Pamiętam jak mieszkając jeszcze w bloku, nie mając spiżarni przechowywałam przetwory w szafie w sypialni i budząc się w nocy słyszałam syczące kiszące się ogórki. Albo jak nie mając jeszcze kuchni po przeprowadzce robiłam przetwory na kuchence gazowej turystycznej. Wtedy też powstało kilkadziesiąt słoiczków. Także jak ktoś chce to zawsze można. Ja nie wyobrażam sobie zimy bez własnych dżemików, soczków czy konfitur. Te zez sklepu się nie umywają do własnych. I też nigdy nie używam żadnych żelfixów i tym podobnych. Robię je tak jak moja babcia i mama.
W tym mieszkaniu wygospodarowaliśmy sobie mały kącik na spiżarenkę. Moje "królestwo". Jeszcze nie jest skończona - musimy zamówić drzwi i zamontować oświetlenie, ale słoiczki puste już czekają by je zapełnić.


Po czasie truskawek przyszedł czas na porzeczki. Na pierwszy rzut poszły porzeczki czerwone. Najbardziej z porzeczek lubimy kompoty za ich kwaśny orzeźwiający smak. Już stoją na półeczkach.

I jeszcze zrobiłam ciasto z porzeczkami na podwieczorek. Ma cytrynowy kwaskowaty smak. W sam raz na upały.

Ciasto z porzeczkami pod bezą
Składniki:
- 50 dag mąki
- 20 dag masła
- 4 jajka i 2 żółtka
- 1 i 1/2 szkl cukru
- 3 łyżki cukru waniliowego
- 4-6 łyżek mleka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- skórka starta z cytryny
- 4 białka
- łyżeczka soku z cytryny
- 2 szkl porzeczek

Masło rozpuścić w rondelku i wystudzić. Utrzyj na puszystą masę 4 jajka i 2 żółtka, szklankę cukru i cukier waniliowy. Cały czas ucierając, powoli wlewaj wystudzone masło. Dodaj przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, mleko, skórkę otartą z cytryny i wymieszaj. Dużą blachę do pieczenia wysmaruj tłuszczem i oprósz mąką. Ciasto przełóż na blachę, wyrównaj powierzchnię i wyłóż umyte i osuszone porzeczki. Lekko je dociśnij. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 170 st. C i piecz ok. 20 minut. W tym czasie ubij na sztywno 4 białka, dosypując 1/2 szkl cukru. Dodaj sok z cytryny i delikatnie wymieszaj. Wyjmij cisto z piekarnika, rozsmaruj bezową masę i wstaw jeszcze na około 20 minut.
Podobno do masy bezowej można dodać około 1/2 szklanki zmielonych migdałów. Masa ma być bardziej chrupiąca, ale ja tego nie dodawałam.

Życzę wszystkiego miłego tygodnia i udanego wypoczynku.
Pozdrawiam Edyta